Przezroczysty parasol leżał dokładnie pomiędzy dwiema liniami, jakby nawet zgubienie go odbyło się zgodnie z instrukcją.

Instrukcja dla ciała

Peron mówi do człowieka liniami. Tu zatrzymają się drzwi. Tu należy ustawić kolejkę. Tędy przejdą wysiadający. Komunikat jest uprzejmy i bezdyskusyjny. Ciało szybko uczy się geometrii, nawet jeśli umysł nadal próbuje odczytać społeczne przypisy.

Przyjezdny może podziwiać sprawność systemu i jednocześnie czuć się w nim niezgrabnie. Te odczucia nie są sprzeczne. Zachwyt nad porządkiem często bierze się właśnie z tego, że na chwilę uwalnia nas od decyzji. Ktoś już ustalił, gdzie stanąć.

Ostatni odjazd

Po ostatnim pociągu instrukcje zostają, ale znika ich odbiorca. Linie prowadzą donikąd, strzałki porządkują pustkę, automat świeci dla nikogo. Dopiero wtedy widać, jak dużo energii potrzeba, by codzienność wyglądała na naturalną.

System jest najbardziej tajemniczy nie wtedy, gdy się psuje, lecz wtedy, gdy działa doskonale bez nas.

Parasola nie trzeba natychmiast zamieniać w symbol. Być może właściciel wróci rano. Być może obsługa odłoży go do biura rzeczy znalezionych, gdzie dostanie numer i właściwe miejsce. Wystarczy, że przez kilka minut jest jedyną rzeczą na peronie, która nie wie, co dalej.

Bez odpowiedzi

Czy porządek daje bezpieczeństwo, czy tylko wyrafinowany lęk przed przeszkadzaniem innym? To źle postawiona alternatywa. Najpewniej robi jedno i drugie, zależnie od dnia, zmęczenia i tego, czy zdążyło się na ostatni pociąg.

Odpowiedź nadal nie musi paść. Wystarczy szczegół, któremu można zaufać: linia na peronie, światło automatu i parasol pozostawiony pomiędzy nimi.

Nota: ten tekst jest materiałem pokazowym i nie opisuje doświadczeń autora.